Biznes solo czy ze wspólnikiem?

B

To pytanie zadawałem sobie często. Mój pierwszy, bardziej poważny biznes tworzyłem ze wspólnikiem. Nasze kompetencje się uzupełniały i w teorii wszystko wyglądało jak powinno, ale z czasem nasze wizje, delikatnie mówiąc, coraz bardziej się rozjeżdżały. Finalnie, sprzedałem mu swoją część udziałów i każdy z nasz poszedł swoją drogą. To była jedna z lepszych decyzji w moim życiu. Czułem ulgę, mogłem w końcu stworzyć coś tylko swojego.

Z drugiej strony biuro coworkingowe Copoint, które funkcjonuje już prawie 10 lat, czy wszelkie inwestycje w nieruchomości prowadzę również ze wspólnikiem i tu wszystko układa się świetnie. Mamy klarowny podział obowiązków, spójną wizję i z góry określone udziały w każdym projekcie. Możliwe, że układa się tak dobrze przez wzgląd na fakt, że wspólnikiem tu jest moja żona :). Bardziej jednak skłaniałbym się ku temu, że to jest taki rodzaj biznesu, gdzie jest naprawdę mało punktów, które mogłyby powodować konflikty. To prosty biznes, który prze do przodu raz wytyczoną ścieżką.

Odpowiedź na pytanie “solo czy ze wspólnikiem?” jak zwykle opierać się będzie na “to zależy”. Jeśli prześledzisz historie sukcesu różnych firm to zobaczysz, że nie ma reguły. Jedni twardo trzymają się koncepcji, że praca wspólnie z kimś, kto uzupełnia Twoje kompetencje to coś co pchnie Was oboje do przodu (wiadomo, że szukanie wspólnika o tych samych kompetencjach, które już posiadasz raczej mija się z celem). Inni powiedzą, że nie wyobrażają sobie pracy ze wspólnikiem, a mimo to świetnie im się wiedzie. To, którą z dróg wybierzesz, zależy wyłącznie od Ciebie.

Powiedzmy sobie jasno, nie każdy się nadaje do tworzenia biznesu ze wspólnikiem, nawet jeśli wszystkie znaki wskazują, że tak trzeba. Sam przez wiele lat próbowałem właśnie w ten sposób. Pomijając przykład, który podałem na początku, marka OpiekunBloga przez pierwsze lata swojej działalności zajmowała się głównie tworzeniem projektów internetowych, stron, blogów, sklepów. Chcąc rozwijać ten obszar, przy jednoczesnym rozwoju innych, bardziej pasywnych produktów, jak gotowe rozwiązania czy hosting, musiałem dokonać wyboru. Opcji było kilka:

  1. wspólnik – ktoś kto uzupełni moje kompetencje, zajmie się częścią technologiczną i rozwinie dział wdrożeń. To pozwoliłoby mi na skupienie się na innych obszarach działalności i krok do przodu. Brzmi jak idealne rozwiązanie, prawda?
  2. zatrudnienie managera – to wiązałoby się z ryzykiem i sporą inwestycją w dział usług, do których nie byłem do końca przekonany. Zauważyliście pewnie, że to nie do końca moja bajka, więc ten punkt był dla mnie najmniej atrakcyjny.
  3. rezygnacja z pewnych usług na rzecz innych – we wcześniejszych wpisach wspominałem, że usługi stricte są słabo skalowalne i dość uciążliwe więc rezygnacja z nich była niewątpliwie jedną z opcji. Jednak decyzja o rezygnacji z czegoś co działa i przynosi zyski jest naprawdę bardzo trudna.

Na początku poszedłem za poradą jednego ze znanych przedsiębiorców i zacząłem od wspólnika. W końcu skoro on osiągnął duży sukces właśnie w taki sposób to założyłem, że wie, co mówi.

I tutaj bardzo ważna dygresja, w mojej opinii nie ma prawd uniwersalnych ani gotowych przepisów na sukces. To, że ktoś osiągnął sukces jedną drogą wcale nie oznacza, że inna osoba wpasuje się w ten schemat. Dlatego na artykuły w stylu “5 zwyczajów milionerów” patrz raczej w kontekście ciekawostki aniżeli prawdy objawionej. Często piszą tam o wstawaniu o godzinie 6 – ja wstaję o 10 i jakoś sobie radzę :). Tak samo podchodź do tego, co ja tu piszę, wyciągaj co dla Ciebie wartościowe, ale działaj po swojemu.

Kontynuując, szukając wspólnika wrzuciłem stosowne ogłoszenia na portalach o tematyce biznesowej i na grupę FB. Znalazłem potencjalnego wspólnika, wdrożyłem go w realia firmy, ustaliliśmy okres próbny. Wiadomo, że nie oddajesz w ciemno udziałów swojej firmy, na którą pracowałeś ostatnie lata – każdego należy sprawdzić. Po jakimś czasie okazało się, że potencjalny wspólnik ma deficyt czasu, że nie angażuje się tak jak to sobie wyobrażałem itd. itp. Takich podejść, z podobnym rezultatem, miałem w sumie dwa lub trzy. Na ile efekt wynikał z moich oczekiwań, a na ile z błędów po tej drugiej stronie – nie wiem. Tak czy inaczej zniechęciłem się i szukanie wspólnika zniknęło z mojej listy. Może dlatego, że wewnętrznie czułem, że wole biznes solo, że dzięki temu mój kontakt z tym co robię jest bardziej emocjonalny, bliższy. Może niepotrzebnie zawierzyłem błędnej, w moim przypadku, poradzie.

Co więc pozostało? Zatrudnianie w usługach na większą skalę mnie nie bawiło więc postanowiłem, że zrezygnuję z części usługowej. To była trudna decyzja i trudny okres. Zapytania spływały, wizja uciekających korzyści ciążyła nad głową, a ja słabo odmawiam :). Nie uwierzysz, ale pozamykanie wszystkiego, co z tym związane, zajęło mi rok (m.in. dlatego, że jestem mało asertywny, ale pracuję nad tym). Teraz wiem, że była to dobra decyzja. Rozwijam markę w oparciu o obszary, które są dużo bardziej skalowalne. Nie użeram się miesiącami z projektami wdrożeniowymi. Nadal jednak jestem wspólnikiem w biznesach, które jak wspomniałem wcześniej, nie wymagają dużego zaangażowania czasowego i decyzyjnego.

Podsumowując, rób jak w danym momencie czujesz. Dopasuj decyzję do rodzaju biznesu. Jeśli znajdziesz wspólnika i po pewnym czasie poczujesz, że to była zła decyzja – wycofaj się, sprzedaj swoje udziały lub odkup jego. Jeśli pracujesz solo i na pewnym etapie poczujesz potrzebę podzielenia się swoim biznesem, troskami z nim związanymi, ale także wszystkim pozytywnym, co w nim jest – to tak właśnie zrób. Idź swoją drogą.

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Patryk KoziołPaweł Recent comment authors
  Powiadomienia  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Paweł
Gość
Paweł

Trochę nie na temat. W tym co napisałeś zwróciły moją uwagę dwa drobne, poboczne stwierdzenia. 1. o tym, że nie warto traktować poważnie rad typu: wstawaj o 6 rano. Ładna ilustracja tezy, że nie ma żelaznych, sprawdzonych sposobów postępowania. 2. piszesz, że nie jesteś zbyt asertywny. To mnie zaskoczyło. Mógłbyś ten temat rozwinąć, na przykład jako kolejny wpis pt. asertywność i prowadzenie biznesu.